Z szaleństwem wypisanym na twarzy..

Dragon Wars

29 stycznia, 2008

Dragon wars

Zachęcony dość ciekawymi snapshotami z filmu postanowiłem obejrzeć Dragon Wars. Całość zapowiadała się całkiem zgrabnie. Fabuła kręci się wokół jakiejś koreańskiej legendy że co 500 lat, jeden z dwóch olbrzymich węży (dobry lub zły) może zostać smokiem, a możliwe to będzie tylko dzięki dziewczynie ze znamieniem smoka która ma w sobie 'klucz'.

Może pomysłem to nie powala, ale wykonanie już tak.. I to w negatywnym sensie. Opowieść zaczyna się w jakiejś azjatyckiej (koreańskiej?) wiosce, a potem jest przeniesiona do stanów?! Rozkręcanie się akcji jest toporne i w niektórych momentach człowiek się zastanawia co to za naćpany scenarzysta pisał, bo określenie rozwoju akcji jako 'debilne' samo ciśnie się na usta.. A o grze aktorskiej nie ma co wspominać, bo to jej po prostu nie ma..

Jednym pozytywnym aspektem filmu są efekty specjalne. I chodzi tu bardziej o te komputerowe, niż pirotechniczne (bo te są tandetne). Bardzo fajnie prezentują się węże i to jak niszczą sobą wszystko wokół gdy się przemieszczają.

Na koniec taki mały rodzynek z filmu który wybił się ponad przeciętność w kategorii idiotyzmu. Jest scena gdy bohaterowie chcą uciekać helikopterem, niestety zaraz po tym jak wzbili się w powietrze, muszą z niego skakać. I wszystko wydawało by się ok, gdyby nie skakali z jakiś 20 m na beton.. Pomijając to że przeżyli, to za chwilę później człowiek zaśmiewa się do łez jak widzi że na bohaterów spadają łuski wystrzeliwywane z helikopterów które walczą z jednym z węży, ale żaden z nich nie jest nad nimi tylko latają wokoło..

Generalnie nie polecam. Moja ocena: 2/10

Zrzut

22 stycznia, 2008

Dawno nie było więc wrzucam ;) Czysty minimalizm.

darmowy hosting obrazków

Xfce + Openbox (przez przypadek odpaliłem gnome-settings ^^)
uruchomione: xfce4-terminal, deluge, conky i firefox ;)

Damn Small Linux 4.2.3

13 stycznia, 2008

Jakiś czas temu Knoppix udostępnił technologię (trudne słowo) dzięki której każdy kto miał minimum zapału mógł stworzyć własną dystrybucję odpalaną z płyty. Nastąpił wysyp wszelakich rodzajów dystrybucji a wśród nich był Damn Small Linux, przeznaczony dla starszych komputerów. Jednym z założeń jest że nie może przekroczyć 50 mb, a mimo to system ma posiadać jak największą używalność.
Ostatnia z wersji jaką miałem przed oczkami była oznaczona numerem 4.0, i wywarła na mnie pozytywne wrażenie, mimo odczucia że twórcy zatrzymali się z rozwojem na etapie kamienia łupanego i hołdują starociom, dodatkowo system był dosyć brzydki. Teraz dorwałem się do wersji 4.2.3 i zobaczymy czy coś się od tego czasu zmieniło.

Pierwsze wrażenia
Standardowym menadżerem okien w DSL jest Joe's Window Menager (JWM), a domyślny theme jest ciemny, jednak źle to na pierwszy rzut oka nie wygląda. Gorzej przy bliższym poznaniu. Nie można twierdzić że wygląda mega paskudnie, ale wali po oczach na kilometr, choć z praktycznego punktu widzenia nic mu nie brakuje. Dorzucono jeszcze Fluxboxa, który wg mnie powinien być standardowym WM, bo w odróżnieniu od JWM ma szerokie wsparcie ze strony użytkowników. Od wersji 4.0 poza kolorystyką zmieniono także ikony i choć postęp w kwestii wystroju jest znaczny, to i tak przypomina stylistyką systemy z połowy lat 90 zeszłego stulecia. Miłym akcentem jest informacja o zasobach systemowych wyświetlana na pulpicie (Torsmo).

W końcu systemu się używa..
..a nie ogląda, więc jakieś programy w nim powinny być. Wspomnienie o systemach z przed dekady nie było przypadkowe.. Znajdziemy tu perełki z tego okresu. Nie twierdzę że stare oprogramowanie jest złe, ale jego większość nie ma już żadnego wsparcia w świecie.
Zastanawiający jest wybór programów jakiego dokonał twórca tego distro. Edytorów plików tekstowych mamy tu 3 (po jaką cholerę aż tyle?) plus 1 (Ted) który otwiera pliki .rtf (i poza tym faktem nie ma w zasadzie żadnej innej funkcji). Zaskoczeniem był arkusz kalkulacyjny z pakietu Siag Office, który pomimo swoich malutkich wymagań zadziwia ilością funkcji i całkiem miłym wyglądem. Szkoda że nie umieszczono całego pakietu. Nie zapomniano o odtwarzaczu muzycznym (legendarny Xmms), przeglądarce pdf'ów (Xpdf) czy kliencie pocztowym (Sylpheed). Znajdziemy tu też program do nagrywania płyt (co prawda tekstowy, ale jest..). Do przeglądania www możemy używać 'leciutkiej' przeglądarki Dillo bądź Firefoxa. Dorzucono nawet zestaw kiepskich gier (tylko po co komu taka tandeta?).

Czasami coś w systemie trzeba ustawić..
Pod tym względem DSL miło zaskakuje bo część konfiguracji możemy dokonać przez skromny panel sterowania, a resztę za pomocą prostych konfiguratorów tekstowych. Jeśli przyjdzie nam odpalić konsolę to znajdziemy w systemie dość popularnego Aterm'a. Gdyby ktoś narzekał na brak programów to może skorzystać z apt (w końcu Knoppix wywodzi się z Debiana) tylko trzeba go 'włączyć'.. Niby istnieje możliwość instalacji na dysku (albo pendrive), ale jakoś nie miałem ochoty tego sprawdzać..

Ogólnie Niby najgorszą dystrybucją to to nie jest, ale do bycia choćby średnią jej jeszcze daleko.. Przydało by się sensowniej dobrane i nowsze oprogramowanie, większa dbałość o wizualną stronę distro, bo to że ma być ona mało zasobożerna wcale nie wyklucza tego że mogła by być miła dla oka.

Publiczne książki.

03 stycznia, 2008

Nie będę pisał o ksiązkach dostępnych w internecie, nie o żadnych dostępnych na jakiś dziwnych licencjach ale o tych o których mówi się coraz mniej. O zwykłych papierowych, dostępnych w bibliotekach publicznych. Irytujący jest fakt że ludzie nie szanują rzeczy które są dostępne dla wszystkich. Dopiski w książkach da się wybaczyć, zrozumieć. Zdarza sie że często one pomagają.
Ale co jeśli książka się rozpada? Ilu z Was weźmie taśmę klejącą, albo tubkę z klejem i poświęci kilka minut swojego życia by książkę naprawić? Prawie nikt. Może to ja jestem jakiś dziwny, albo to społeczeństwo jest spaczone że robi inaczej, ale zanim wezmę się za czytanie, to pobieżnie przeglądam czy przypadkiem nie okaże się że zanim doczytam do końca to pół ksiązki zgubię. Nie robię tego dla żadnego wyższego powodu, 'chęci zachowania dziedzictwa kulturowego' czy dla innych podniosłych haseł, ale z czystego wyrachowania.

Okazujcie choć trochę szacunku książkom. Naprawiajcie je jeśli trzeba, bo nie tylko Wy z nich korzystacie!