Z szaleństwem wypisanym na twarzy..

Publiczne książki.

03 stycznia, 2008

Nie będę pisał o ksiązkach dostępnych w internecie, nie o żadnych dostępnych na jakiś dziwnych licencjach ale o tych o których mówi się coraz mniej. O zwykłych papierowych, dostępnych w bibliotekach publicznych. Irytujący jest fakt że ludzie nie szanują rzeczy które są dostępne dla wszystkich. Dopiski w książkach da się wybaczyć, zrozumieć. Zdarza sie że często one pomagają.
Ale co jeśli książka się rozpada? Ilu z Was weźmie taśmę klejącą, albo tubkę z klejem i poświęci kilka minut swojego życia by książkę naprawić? Prawie nikt. Może to ja jestem jakiś dziwny, albo to społeczeństwo jest spaczone że robi inaczej, ale zanim wezmę się za czytanie, to pobieżnie przeglądam czy przypadkiem nie okaże się że zanim doczytam do końca to pół ksiązki zgubię. Nie robię tego dla żadnego wyższego powodu, 'chęci zachowania dziedzictwa kulturowego' czy dla innych podniosłych haseł, ale z czystego wyrachowania.

Okazujcie choć trochę szacunku książkom. Naprawiajcie je jeśli trzeba, bo nie tylko Wy z nich korzystacie!

Komentarze do wpisu "Publiczne książki.":

1. matekm napisał(a):
03 stycznia 2008, 14:57:07

to biblioteka ma dbac o ksiazki

a ty szybko oceniasz swiat:) zatrudnij sie jako wolontariusz w miejskiej bibliotece i sklejaj wszystkie:P

2. Minstrel napisał(a):
03 stycznia 2008, 17:20:09

Taśma i klej to rozwiązania tymczasowe, a może nawet szkodliwe - w wypadku, gdyby biblioteka chciała oddać książkę do naprawy u introligatora, to ten mógłby mieć problemy z oddzieleniem książki od oprawy przez "amatorszczyznę".

O wiele ważniejsze wydaje mi się nieplamienie książek.

Dodaj komentarz: