Obejrzane: Hitman
20 lutego, 2008

Ci co grali w grę wiedzą co to za film, Ci co nie grali po obejrzeniu filmu nie będą mieli złudzeń że to nie jest gra dla ich dzieci. Hitman. Następna w ostatnim czasie po Doom'ie gra która została zekranizowana (edytowane). Premierę miał dosyć dawno, bo 30 listopada zeszłego roku, ale dopiero teraz udało mi się go obejrzeć.
Zasada jest prosta. Tysiące wystrzeliwanych pocisków, setki uderzeń i kopnięć, dziesiątki przeciwników, dwie srebrne giwery i jeden facet z numerem zamiast imienia przeciw wszystkim. Miałby ogólnie przesmarkane, gdyby nie to że od dziecka był szkolony na zabójcę. To taki współczesny ninja czy inny assasin, tylko że w drogim garniturze z czerwonym krawatem.
Do filmu ciężko się przyczepić. Jedyne co mi się rzuciło w oczy i tak naprawdę jest mało istotne to to że odtwórca głównej roli na samym początku wydał mi się trochę zbyt młody (bohater gry był deczko starszy). Gra aktorska jest na dobrym poziomie. Bardzo podoba mi się 'oszczędność' (nie chodzi tu o wielkość budżetu) tego filmu w odwzorowywaniu akcji. Nie ma tu uderzeń trzecią ręką, kopnięć podczas robienia potrójnego salta gdy bohater spada dwa piętra niżej i innych a'la matrixowych walk, które są ostatnio dość modne. Wybuchy nie są przesadzone, i wyglądają tak jak człowiek sobie by je wyobrażał.
W porównaniu z grą, obniżono posępność i 'mroczność', trochę tego szkoda bo na mój gust wyszło by filmowi na dobre.
Bardzo fajnie się oglądało. Moja ocena: 8/10
Komentarze do wpisu "Obejrzane: Hitman":
1.
unexpected napisał(a):
20 lutego 2008, 13:34:50
A pani Lara Croft? z Tomb Raidera to co? :). Oglądałem Hitmana i mogę powiedzieć, że film był dobry. Rola AK 47 została dobrze zagrana, fabuła trochę naciągnięta ale ogólnie znośny film.
2.
sl3dziu napisał(a):
20 lutego 2008, 14:22:17
Hmm fakt ;) Zapomniałem o Larvie Croft bo była w cholerę czasu temu zekranizowana ^^
3.
ronin napisał(a):
20 lutego 2008, 14:33:37
Jeszcze zekranizowali Mortal Kombat, Street Fighter, Mario Bros i pewnie jeszcze kilka innych.
4.
sl3dziu napisał(a):
20 lutego 2008, 14:34:35
Ożesz a o tych to zapomniałem zupełnie ^^
5.
chester napisał(a):
20 lutego 2008, 14:35:21
Jak dla mnie to mało tu "growego" hitmana.
Tamten praktycznie nie mówił, nie myślał jak człowiek. Miał zadanie i go wykonywał. A tu... koleś zaczyna myśleć. Mało brakowało do wsadzenia tutaj love-story ;)
Ogólnie zgadzam się z Tobą, drogi autorze ;)
6.
jam łasica napisał(a):
20 lutego 2008, 14:54:45
W całym filmie najlepsi byli antyterroryści, gdzie połączenie futurystycznego kombinezonu ze starymi kałaszami robiło dobre wrażenie ;)
7.
bartkorn napisał(a):
26 lutego 2008, 20:23:07
Film konkret. Szybko tocząca się akcja to duża zaleta. Brak dłużyzn i zbędnych dialogów. Ogólnie - podobał mi się.
8.
MatCh napisał(a):
16 listopada 2008, 21:14:40
Śledziu, ciekawe rzeczy piszesz. Świadczy o tym fakt, że po raz drugi w ciągu pięciu minut komentuje coś na twoim blogu :P
Odnośnie filmu - jako wielki fan gier z serii Hitman oceniam go na 4+/10 . Pierwsza scena, no po prostu genialna, natomiast film pogarszał się wprost proporcjonalnie do upływającego czasu. Aktor z charakteru mało przypominał oryginalnego 47'kę. Zbyt dużo niepotrzebnych trupów, za dużo strzelaniny, a to walka na noże to nie był zbyt dobry pomysł. Po tej pierwszej scenie z wypchanym kolesiem liczyłem na to, ze nasz zabójca będzie bezlitosnym i cichym mordercą, który nie będzie zostawiał żadnych, zupełnie żadnych śladów. Bliżej Bourne'owi niż kinowemu Hitmanowi do ideału codename-47 z gry ;]
Dodaj komentarz: