Bracia Strugaccy podobnie jak inni rosyjscy pisarze nie są u nas zbyt popularni, szczególnie dziś gdy dostęp do zagranicznej fantastyki jest nieograniczony mało kto skusi się by choćby spojrzeć na dzieła zza wschodniej granicy. To aż niesprawiedliwe że np. Dicka (choć sam nie wiem czemu) zna praktycznie każdy kto z fantastyką miał cokolwiek do czynienia, a gdy spytasz o Strugackich (którzy są już klasyką) nastaje cisza. Sam natrafiłem na nich przez przypadek gdy na podstawie ich książki wydano grę cRPG („S.T.A.L.K.E.R”),a przeglądając biblioteczną półkę jakimś cudem skojarzyłem nazwisko.
W „Pikniku” i „Poniedziałku” poza sposobem narracji ciężko znaleźć cechy wspólne a odróżnia je przede wszystkim klimat.
„Poniedziałek..” zaskakuje swobodą i wielobarwnością. Wpleciono w fabułę od groma bajek i czyta się tą książkę wręcz z dziecinną uciechą, bo jest bardzo pogodna. I jakkolwiek kuriozalnie to zabrzmi przygody programisty w instytucie badania magii zaskakują czytelnika na każdym kroku i ani trochę nie nudzą.
„Piknik..” natomiast do pogodnej literatury nie należy. Tu już nie ma czarno-białych postaci i karykaturalnego spojrzenia na świat. Wszędzie jest szarość Pojawili się kosmici. Po co? Nikt nie wie. Ale została strefa. Każdy próbuje na niej zyskać ile tylko może, nie patrząc na to że wokoło są same tragedie. Szabrownicy - "stalkerzy", walczą w niej o przeżycie, a nawet jeśli im się uda nie zginąć to poza nią muszą się strzec tak samo jak by w niej byli. Świat jest diabelnie realistyczny, momentami wręcz czuć zapach błota czy rdzy.
Szczególnie polecam „Piknik..” bo to naprawdę genialna książka i jeśli będziecie mieli możliwość się do niej dorwać to nie czekajcie ani chwili.