Przeczytane: Jacek Piekara – Młot na czarownice
16 listopada, 2008

„Zanim będziesz wielki, naucz się być małym” - wpajano mi zawsze. Szybki rzut okiem na pierwszą stronę pozwolił mi utwierdzić się w przekonaniu że tej prawdy życiowej Jackowi Piekarze poskąpiono.. Przesadna skromność może nie wychodzi na dobre, ale zadufanie w sobie jest jeszcze gorsze. Czy może po prostu tylko ja nie widzę wspaniałości człowieka który od samego początku twierdzi że nienawidzi „komunistów, socjaldemokratów i innego robactwa”? (na szczęście to nie o mnie).
Od jakiegoś czasu tytułowa książka chodziła za mną. Lubię fantasy osadzone w okolicach średniowiecza, a jeśli dodać do tego inkwizycję to dla mojego (być może niezbyt wysublimowanego) literackiego podniebienia będzie to „cud miód i orzeszki”. Ale powiem szczerze że się lekko zawiodłem, bo liczyłem na coś innego niż mi zaserwowano. Zamiast inkwizytora wygryzającego noworodkom serca i palącego na stosach ich matki za spółkowanie z diabłem dostałem niby oprycha o złotym serduszku, (o czym niestety dość często jest wspominane) o niezwykle, mocnej głowie, i co gada z aniołami.. O tym że przerobienie dwóch modlitw i jednego dogmatu kościelnego na okładce określa się „bluźnierstwem” staram się zapomnieć, choć faktycznym na niej bluźnierstwem jest porównywanie Piekary do Sapkowskiego..
„Młot (...)” nie jest jakoś szczególnie złą książką. Pierwsze dwa opowiadania są takie sobie, za to pozostałe (choć równie przewidywalne) są odczuwalnie lepsze. Szkoda że nic więcej pozytywnego niż mogę o niej powiedzieć niż to że całkiem niemęcząco wypełnia czas.
Takie sobie. 6/10
Komentarze do wpisu "Przeczytane: Jacek Piekara – Młot na czarownice":
1.
MatCh napisał(a):
16 listopada 2008, 21:04:47
Cóż, to twoja opinia. Jeśli sięgasz po tytuł z "Fabryki Słów" to nie licz na to, że dostaniesz literaturę wysokich lotów. Oczywiście, jest kilku autorów, chlubne wyjątki takie jak Ćwiek czy Grzędowicz, którzy piszą dosyć ciekawie. Natomiast reszta to istna sieka.
Chociaż przyznać trzeba, że Jacek Piekara miał dobry pomysł (A czy w ogóle wiesz, że "Młot na Czarownice" to drugi tom ? Pierwszy to "Sługa Boży" , trzeci "Miecz Aniołów", czwarty Łowcy Dusz a na piąty trzeba czekać) wykonanie jednak pozostawia wiele do życzenia. Oczywiście, jest kilka fajnych elementów takich jak np. narracja pierwszoosobowa, która mnie urzekła. Gdybym ja był na twoim miejscu, dałbym 7/10 :)
2.
puppy napisał(a):
16 listopada 2008, 21:04:58
To, że Mordimer jest uniżonym sługą, że tylko pomaga heretykom powrócić do Pana - to jest przypominane przez całą serię, całkiem zresztą udaną. To jest taki styl, bez przerwy przypomina czytelnikowi o mentalności tamtych ludzi, w tym alternatywnym średniowieczu. Trzeba też zwrócić uwagę na narrację - jest to historia opisana wedle tego, co Mordimer myśli, z jego perspektywy poznajemy świat.
Poza tym ta pozorna dobroć daje o wiele silniejszy efekt niż wyrywanie serc noworodkom, przeczytaj całą serię ;) później zobaczysz o czym mówię. Dla niego pewne rzeczy będą absolutnie normalne, w dodatku będzie wierzył że czyni dobrze :)
3.
MatCh napisał(a):
16 listopada 2008, 21:17:03
Kurcze, tak właściwie zdałem sobie sprawę, że chociaż ciągle śledzę jogger.pl to dopiero teraz zauważyłem, że jest mnóstwo joggów poświęconych blogom i żadnego, książkom.
I tak, coś sugeruję :>
4.
MatCh napisał(a):
16 listopada 2008, 21:18:33
"że jest mnóstwo joggów poświęconych [b]filmom[/b] i żadnego, książkom.
Za błąd przepraszam.
5.
torero napisał(a):
16 listopada 2008, 21:47:26
W kwestii poglądów politycznych zgadzam się z Piekarą, w kwestii oceny pisarstwa Piekary - z Autorem niniejszego wpisu. Tzn. "Młota..." nie czytałem, ale "Świat jest pełen chętnych suk" odrzucił mnie od pana Jacka dość daleko. Na tyle daleko, że w najbliższej pięciolatce nie planuję dać mu drugiej szansy. A już samo porównywanie JP do Sapkowskiego to warte ledwie nerwowego chichotu nieporozumienie.
6.
Haku napisał(a):
16 listopada 2008, 22:36:37
Z tej serii czytałem tylko "Sługę Bożego" i nawet mi się podobał. Jak znajdę czas to zabiorę się za resztę :)
bq. że jest mnóstwo joggów poświęconych filmom i żadnego, książkom.
a bo wiesz - film to się ściągnie w godzinkę z internetu a po książkę to trzeba do księgarni iść i zapłacić ;)
7.
puppy napisał(a):
16 listopada 2008, 22:38:06
Można i tak, ja mam z 3 gb książek (ebook) :) czytam nawet na telefonie (2,4 cala ekran) :)
8.
sl3dziu napisał(a):
23 listopada 2008, 21:45:04
@MatCh: ja w najbliższym czasie planuje głównie skupić się na książkach, bo filmów i tv przeważnie nie oglądam. Za to książki czytam na potęgę ;)
@Haku: zapomniałeś o bibliotekach - wydajesz ~5 zł na kartę i książek masz sporo do wyboru ^^
Dodaj komentarz: