Z szaleństwem wypisanym na twarzy..

Andrzej Pilipiuk – Weźmisz czarno kure

Do Pilipiuka mam nieskrywany uraz. Jego „Kuzynki” w moim odczuciu są książką tak beznadziejną że nie powinna się w ogóle pojawić. Mimo iż historie o Jakubie Wędrowyczu polecało mi sporo osób to jakoś nie mogłem się przemóc. Po licznych walkach z samym sobą doszedłem do wniosku że w tym przypadku grafomaństwo Pilipiuka może objawić swoją pozytywną stronę, bo w końcu przygody egzorcysty amatora obligują do czegoś..

Czytaj dalej...

W obronie wolności – Sam Williams

Richard Stallman – to postać niezwykła. Przyznadzą mi pewnie rację nawet Ci którzy się z nim nie zgadzają. Wile osób doda że to fanatyk, że żyje w swoim utopijnym świecie. Ale jak to jest że ten fanatyk stworzył nieszkodliwą ideę która znalazła tylu wyznawców na całym świecie i jak by nie patrzeć zmienia go od 25 lat?

Czytaj dalej...

tolkien - silmarillion

Nie jestem gorliwym fanem Tolkiena, bardziej go szanuję niż czczę jak co niektórzy. Pierwszy raz się z nim spotkałem w Hobbicie, potem był oczywiście modny Władca Pierścieni, jednak choć mi się te książki podobały to nie sprawiły że zapałałem do niego opętańczą miłością i nie wybudowałem mu ołtarza w pokoju. W końcu przyszedł czas na Silmarillon, który zmienił moje postrzeganie tego autora..

Czytaj dalej...

mamma mia

Za oceanem widać modne są musicale. Im są bardziej tandetne tym większy odnoszą sukces. Recepta na dobrą sprzedaż jest prosta: zatrudnić parę znanych mordek z show biznesu, zaadoptować piosenki kiedyś topowego zespołu, wymyślić jakąś chociaż w założeniu trzymającą się kupy fabułę i dodać happy end. Ja mimo tego że gust mam raczej niewyszukany to jakoś nie za bardzo mam ochotę na umartwianie się takim chłamem. Właśnie znalazłem kolejny powód by nie chodzić do kina (bo to że Pierce Brosnan nie umie śpiewać wiedziałem już wcześniej)..

Czytaj dalej...

Stuknęło mi dzisiaj 21 lat. Nie jest to nic do chwalenia się, ani coś co mnie jakoś szczególnie zachwyca. Ale zastanawia mnie jedna rzecz.

W zeszłym roku o moich urodzinach pamiętały 3 osoby (co najzabawniejsze to przyjaciele, a nie nikt z rodziny). Czułem się zapomniany.

W tym, po tym jak uzupełniłem profil na NK dostałem życzeń ~20. Gdzie wy kurwa ludzie byliście w zeszłym roku?

Wolałem tamto zapomnienie niż te udawane życzenia od ludzi o których istnieniu z chęcią bym zapomniał.