Z szaleństwem wypisanym na twarzy..

tolkien - silmarillion

Nie jestem gorliwym fanem Tolkiena, bardziej go szanuję niż czczę jak co niektórzy. Pierwszy raz się z nim spotkałem w Hobbicie, potem był oczywiście modny Władca Pierścieni, jednak choć mi się te książki podobały to nie sprawiły że zapałałem do niego opętańczą miłością i nie wybudowałem mu ołtarza w pokoju. W końcu przyszedł czas na Silmarillon, który zmienił moje postrzeganie tego autora..

To nie jest zwykła książka opowiadająca o czyichś losach. To (w dosłownym tego słowa znaczeniu) mitologia zawierająca historię świata który stworzył Tolkien. W zasadzie powinno się ją czytać na samym początku, jednak to zły pomysł, bo potem trylogia może nieco zblednąć. Nie umiem się do niczego przyczepić, mimo ogromu kreacji nie potrafię znaleźć niespójności, żadnych zgrzytów między historiami. To aż dziwne że po przeczytaniu nie mam miejsca na nic poza zachwytem. Najtrafniejsze w opisie wydaje się pytanie które wydawca umieścił na okładce:

„W jaki sposób jeden człowiek po zaledwie kilkudziesięciu latach pracy mógł stać się ucieleśnieniem kreatywności rodzaju ludzkiego?” (Guardian)

Po prostu trzeba przeczytać. 10/10

Komentarze do wpisu "Przeczytane: J.R.R. Tolkien - Silmarillion":

1. zx napisał(a):
18 grudnia 2008, 15:14:39

Nieślisłości i dziwnych powiązań jest dużo. Przynajmniej tyle ile wersji jednej historii powstało.

2. paszczak000 napisał(a):
18 grudnia 2008, 15:31:02

Przeczytałem dawno temu i jestem tego samego zdania.

Na początku był Eru, Jedyny, którego na obszarze Ardy nazywają Ilúvatarem; On to powołał do życia Ainurów, Istoty Święte, zrodzone z Jego myśli. Ci byli z Nim wcześniej, niż powstało wszystko inne. Rozmawiał z nimi i poddawał im tematy muzyczne. Ainurowie zaś śpiewali dla Niego i On radował się tą muzyką.
[Ainulindale, J. R. R. Tolkien Silmarillion]

Do dziś pamiętam te słowa! :)

3. egzemplarz napisał(a):
18 grudnia 2008, 15:37:15

Tolkien często tworzył po kilka wersji jednej historii, czy jednej postaci, tylko niestety nie starczyło mu życia żeby wszystko poskładać. Teraz już się raczej nie dowiemy które są "właściwe", ale Silmarillion sam w sobie jest chyba dosyć spójny.

4. Badzok napisał(a):
18 grudnia 2008, 15:46:02

czytałem jakiś czas temu. Jest to wybitna książka. Czyta się świetnie.

5. Aeth Rhiannios napisał(a):
18 grudnia 2008, 18:13:28

Najulubieńsza chyba z moich książek, nieraz do niej wracam.
To jest naprawdę imponujące: stworzyć świat, opracować całą jego mitologię (w dużej mierze też historię, która się dokonała), zacząć pracę nad kilkoma jej językami...
Niestety, J. R. R. Tolkienowi przy całym rozmachu jego prac, zabrakło czasu, by je dokończyć.
Dobrym tego przykładem jest historia Berena i Luthien: najpierw zaczął pisać długi poemat "Ballada o Leithian", którego nie zdążył zamknąć, więc jego treść przemienił w prozę w "Silmarillionie" i znacznie poszerzył.

6. Radek napisał(a):
21 grudnia 2008, 22:41:13

Polecam przeczytanie też tego artykułu:

http://rdominiak.jogger.pl/2008/10/25/adam-
ziolkowski-j-r-r-tolkien-albo-basn-zrehabilitowana/

Moim zdaniem świetnie uzupełnia prozę Tolkiena. Do tego jakaś krótka biografia i człowiek zaczyna inaczej patrzeć na jego książki.

Dodaj komentarz: