Przeczytane: Sam Williams - W obronie wolności
21 grudnia, 2008

Richard Stallman – to postać niezwykła. Przyznadzą mi pewnie rację nawet Ci którzy się z nim nie zgadzają. Wile osób doda że to fanatyk, że żyje w swoim utopijnym świecie. Ale jak to jest że ten fanatyk stworzył nieszkodliwą ideę która znalazła tylu wyznawców na całym świecie i jak by nie patrzeć zmienia go od 25 lat?
„W obronie wolności” Sama Williamsa to próba pokazania zdarzeń które ukształtowały postawę Stallmana. Śledząc jego życie obserwujemy jak z antyspołecznego nerda staje się przywódcą ogólnoświatowego ruchu. Co ciekawe książka ta dostępna jest na licencji GNU, w związku z tym za darmo dostępne jest jego polskie tłumaczenie które w formie drukowanej sprzedaje Helion. O ile RMS jest dosyć ciekawą postacią to książka do wybitnych nie należy i choć jakoś szczególnie zła nie jest, to wyraźnie czuć że autorowi brakuje warsztatu. Niektóre motywy powtarzane są do znudzenia (historia drukarki, tańczeniu w zespole i o jedzeniu), a „suchość” tego co czytamy (no może poza historią hackingu na MIT) bardziej pasuje do notki prasowej niż do książki.
Czy warto przeczytać? Warto. Pomaga to w pewnym stopniu zrozumieć, propagandę kapłana kościoła Emacs – informatycznego Jezusa dzisiejszych czasów (z kilkoma kilogramami nadwagi). I może go nie ukrzyżują jak Jezusa, ale Steve Ballmer chętnie by mu pewnie skopał tyłek..
Tym razem bez ocenki.
Komentarze do wpisu "Przeczytane: Sam Williams - W obronie wolności":
1.
D4rky napisał(a):
21 grudnia 2008, 23:24:05
Nie podałeś linka: http://stallman.helion.pl/
2.
sl3dziu napisał(a):
22 grudnia 2008, 00:53:40
@D4rky: Dzięki, zapomniałem o podaniu linka ;) Zrobione.
Dodaj komentarz: