Przeczytane: Siergiej Łukjanienko – Brudnopis
17 maja, 2009

Na pewno każdy rozmyślał kiedyś (jak w zapomnianej już piosence) „jak by to było gdyby mnie nie było”. Jeśli ktoś umiera nie ma jak zbuntować się przeciw ogólnemu zapomnieniu. Co innego gdy my nadal żyjemy a jakaś siła chce nas z tego świata wykreślić. I nie możemy z tym nic zrobić.
Przychodzisz do swojego mieszkania, a ono wygląda inaczej. Jest w nim jakaś obca kobieta, a własny pies Cię nie poznaje. Dostałeś obłędu czy może to jakiś żart? Trudne pytanie. W dokumentach stoi że to ona tu mieszka. To co Ty dotąd tam robiłeś? Dlaczego Twoi rodzice i znajomi nie pamiętają o Tobie? Nie znasz na to odpowiedzi Kiryle. Ale dzwoni telefon i dostajesz propozycję nie do odrzucenia. Idziesz w ciemno bo przyparty do muru nie masz żadnej alternatywy.
Łukjanienko już kolejny raz mnie zaskoczył dość ciekawym pomysłem na fabułę. Tym razem mamy do czynienia z „funkcyjnymi” – gdy się stajesz jednym z nich wypadasz ze swojego życia a wszyscy dookoła zapominają o Twoim istnieniu. Taka jest cena za posiadanie zdolności których nigdy byś nie posiadł – jesteś w pewnych granicach wręcz nietykalny. W granicach kilku światów. Jednak mimo wszystko nie jesteś Bogiem i zdolności masz rozwinięte w obrębie swojej profesji celnika. Jednakże życie nie staje się przez to miodem płynące, lecz nakłada na Ciebie też sporo obowiązków i ściąga wiele niebezpieczeństw.
Książka znika nie wiadomo kiedy, nawet mimo tego że czasami odnosi się wrażenie że Siergiej pisał ją od niechcenia. Mocno wciąga szczególnie końcówka. Bo czy może coś pociągać bardziej niż inne światy, znajdujące się nie daleko, daleko od nas lecz tuż obok, za jakimiś niepozornymi drzwiami?
Porusza wyobraźnię. 8/10
Komentarze do wpisu "Przeczytane: Siergiej Łukjanienko – Brudnopis":
1.
Tyler napisał(a):
18 maja 2009, 00:46:24
Zaciekawiłeś mnie, zapowiada się kawałek niezłej makulatury, z pewnością przeczytam ;)
Dodaj komentarz: