Przecztane: Jacek Piekara – Miecz aniołów
20 sierpnia, 2009

„Przede wszystkim nie zadawajcie wielu pytań, zwłaszcza takich, na które ciężko znaleźć odpowiedź. Świat jest zbyt skomplikowany byście jeszcze wy zmuszali ludzi do myślenia”
Tym fragmentem Piekara już na wstępie kolejnego zbioru opowieści o Mordimerze Madderdinie idealnie podsumował swoje pisarstwo i to na co dalej natrafimy. To że jest zadufany w sobie wiedziałem od przeczytania niezbyt udanego „Młota na czarownice”, jednak postanowiłem dać mu jeszcze jedną szansę i zabrałem się za „Miecz aniołów”. Zawiodłem się i odniosłem wrażenie że nie ceni on zbyt wysoko swoich czytelników.
O tym z kim się spotkam wiedziałem już wcześniej. Nie spodziewałem się by główny bohater dopasował się on do mojego wyśnionego ideału inkwizytora. W zasadzie to żaden z niego inkwizytor. Bliżej mu do zdewociałego bandziora o sadystycznych skłonnościach czasami mającego odruchy irracjonalnej dobroci. Nie było by to jeszcze takie złe gdybym co chwilę się nie dowiadywał czego ciekawego nauczyli go w Akademii Inkwizytorium, bo wśród nowości jakie wyłapałem było m. in. przyjmowanie śmiertelnych ciosów i udawanie trupa. Ciekawe czy miał kurs gotowania na parze i składania origami – wydają się ona na tym samym poziomie..
Dodatkowo powoduje niesmak ciągnące się za czytelnikiem wrażenie deja vu, które potęgowane jest przez ciągłe przypomnienia Madderdina o tym jak skromnym i uniżonym jest sługą, oraz jak bardzo Kostuch śmierdzi. Wszystkie opowiadania są dobijająco przewidywalne, a wywody bohatera trącą nudą. W zasadzie gdyby zamienić okładki z poprzednią częścią pewnie mało kto by zauważył różnicę.
Nie spodobało mi się ani trochę. Jest to w zasadzie „Młot na czarownice” ubrany w nowe szatki. Radzę trzymać się z daleka jeśli nie jest się smakoszem odgrzewanych kotletów. Ja na kolejną część się raczej nie skuszę.
Odgrzewany kotlet. 3/10
Komentarze do wpisu "Przecztane: Jacek Piekara – Miecz aniołów":
1.
badzok napisał(a):
20 sierpnia 2009, 20:06:34
bardzo podobala mi sie ta książka przeczytałem wszystkie cześci i ta oraz następna są zdecydowanie najlepsze
2.
Worm napisał(a):
20 sierpnia 2009, 20:18:20
Mi również podeszła. Właśnie ten typ inkwizytora do mnie przemawia, nie nieludzki święty rycerz bez skazy ;).
3.
Dodek napisał(a):
21 sierpnia 2009, 10:27:19
"W zasadzie to żaden z niego inkwizytor."
Uch, książka nie jest wybitna, ale ten komentarz jest beznadziejny. Książka jest pisana przez autora i zgodnie z gustem autora, może on zatem zupełnie dowolnie tworzyć swój świat, w tym korzystać z motywu "Our monsters are different"[1]. Gdyby to nie był inkwizytor, tylko wampir albo wilkołak, to przełknąłbyś niemal zupełnie każde odejście od klasycznego postrzegania takiej postaci (o ile oczywiście coś takiego, jak klasyczne postrzeganie w ogóle istnieje).
[1] - http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/OurMonstersAreDifferent
i dla przykładu zobacz
[2] - http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/OurVampiresAreDifferent
[3] - http://tvtropes.org/pmwiki/pmwiki.php/Main/OurWerewolvesAreDifferent
4.
sl3dziu napisał(a):
21 sierpnia 2009, 15:32:41
Dodek, z tym że "książka jest pisana (..) zgodnie z gustem autora" się zgodzę bo to oczywista oczywistość, jednak mój gust niekoniecznie musi być pokrewny do jego. I w tym przypadku jest wręcz skrajnie odmienny.
I nie za odstępstwo od mojego wyobrażenia inkwizytora książka dostała taką niską notę - co zaznaczyłem, ale za to że jest wręcz kalką poprzedniej części.
Dodaj komentarz: