Przeczytane: Neil Gaiman - Gwiezdny pył
19 grudnia, 2009

Ostatnio ogarniam co Gaiman wypuścił spod swojego pióra. Po zasmakowaniu "Amerykańskich Bogów" (naprawdę mi się podobało) oraz "Dymu i luster" (w zasadzie wszystkie opowiadania były dobre), nie mogąc dorwać "Nigdziebądzia", z bibliotecznej półki porwałem "Gwiezdny Pył". Nieskalany obejrzeniem filmu nakręconego na podstawie tej książki, dane mi było przeżyć wszystko na swój sposób i zostałem cudnie oczarowany.
Baśniowa otoczka snuta w książce choć momentami kalana czerwienią krwi i śmiercią utrzymuje się do ostatnich liter. Szczególnie urzeka humor w książce, taki typowo angielski, i idealnie pasujący do wydarzeń. Akcja rozwija się raczej powoli, jednak na pewno nikt się nie zniechęci tym. Polecam!
9/10
Komentarze do wpisu "Przeczytane: Neil Gaiman - Gwiezdny pył":
1.
Evanrinya napisał(a):
19 grudnia 2009, 13:36:58
Od jakiegoś czasu próbuję dorwać gdzieś tą książkę. Niestety film na jej podstawie mam już dawno za sobą, co - mam nadzieję - nie zepsuje mi za bardzo przyjemności czytania. Jeśli chodzi o Neila Gaimana, to przeczytałam już dawno "Koralinę" jego autorstwa i szczerze mówiąc bardzo mnie się podobała.
2.
anoriell napisał(a):
19 grudnia 2009, 17:27:29
A mnie się bardzo dobrze czytało PO obejrzeniu filmu. W filmie niektóre rzeczy rozwiązane są ZUPEŁNIE inaczej i gdzieś od 20 strony książki czytałam nie tylko dlatego, że ładnie tam i baśniowo, ale też dlatego, że chciałam zobaczyć jak inne jest zakończenie ;)
3.
Evanrinya napisał(a):
19 grudnia 2009, 18:25:21
Dlatego zamierzam przeczytać książkę. Dobrze wiem, jakie gówno filmowcy potrafią zrobić na podstawie dobrej książki. A kiedy film jest dobry, jest prawie oczywiste to, że książka musi być świetna. A różnice między filmem a książką są czasami monumentalne.
Dodaj komentarz: