Z szaleństwem wypisanym na twarzy..

Obejrzane: Salt (2010)

27 października, 2010

Salt (2010)
Filmy sensacyjne to gatunek filmowy który uwielbiają w zasadzie wszyscy faceci, nie znoszą zaś kobiety. Ciekawe jest jednak to że kiedy głównym bohaterem jest kobieta kopiąca męskie tyłki, to kobietom również zaczyna się podobać. Tym razem padło na Salt (2010) z Angeliną Jolie i polskim akcentem w postaci Daniela Olbrychskiego. Nie spodziewałem się niczego powalającego, ale powiem szczerze że się nie zawiodłem.

O ile większość filmu jest prosta i przewidywalna to trzeba przyznać że były w nim rzeczy, które pozwoliły mi cieszyć się z jego oglądania. Przede wszystkim była to akcja - co prawda mało skomplikowana, jednak bardzo dynamiczna. Skakanie po jadących ciężarówkach już jakiś czas temu przestało mnie bawić, jednak nie psuło to odbioru. Momentami raziły jeszcze pewne braki logiczne, jednak szybko zostawały w tyle wraz z dalej idącą fabułą.

Trochę mnie kuje w oczy (jako faceta) obraz Angeliny jako terminatora, wykańczającej kolejnych wrogów. Może to kwestia tego że zepsuła mi swój wizerunek grając Larę Croft w Tomb Raider..

Olbrychski na szczęście w filmie nie był dubbingowany jak w trailerze i mówił swoim normalnym głosem. Trzeba przyznać że mimo swojego wieku nadal ma charyzmę i w roli rosyjskiego szpiega zdawałby się idealny gdyby nie jego łamany angielski. Może był to jedynie wymóg filmu, jednak jakoś nie pasuje do tego moja świadomość że agenci KGB mówili bez naleciałości.

Końcówka filmu mi niestety wypadła blado, choć nie powiem bym innej się spodziewał. Nie zamyka ona definitywnie opowieści, przez co przypuszczam że możemy spodziewać się kontynuacji. Nie mam nic przeciwko temu - całość nie była najgorsza.

Całkiem przyjemny i niewymagający zbyt dużo od widza thiller. 7/10