Z szaleństwem wypisanym na twarzy..

Zanim odejdą wody / Due Date (2010)

Kac Vegas do tej pory pozostało w mej pamięci więc od kolejnego filmu jego reżysera oczekiwałem wiele. Jednak w zakamarkach mojego umysłu nieufność wobec "Zanim odejdą wody" nasilała się z każdą chwilą im bliżej byłem jego obejrzenia. Lecz podjąłem ryzyko i wstąpiłem w czeluści sali kinowej. Jak się okazało, nie zawiodłem się.

Wszystkie kłopoty sztywnego niczym pal Azji, Petera Highmana (Robert Downey Jr.) zaczynają się gdy na lotnisku spotyka Ethana Trembleya (Zach Galifianakis), który swoim zachowaniem sugeruje lekki niedorozwój.. Fatum które wisi nad Peterem, albo raczej zbliżający się ku niemu Etan powoduje że nie ma on wyboru i jeśli chce zdążyć na poród swojego pierwszego dziecka to musi wsiąść do jednego samochodu z osobnikiem przypominającego małego niedźwiedzia.

Główny duet Petera i Ethana świetnie się komponował. Ten drugi jest pociesznym stworzeniem, generującym tyle różnego rodzaju wydarzeń przed którymi Peter musi się bronić (dosłownie), że na nie da rady się nudzić.. Rozbrajające kwestie lecą tam nie rzadko. Co wielu się pewnie spodoba, rozwój wypadków jest wolniejszy niż w Kac Vegas, jednak to nie oznacza że mniej śmieszny.

Co prawda są pewne braki logiczne, choć nie rażą one w obliczu toczącej się akcji i bez wachania mogę stwierdzić, że to jedna z lepszych komedii jakie do tej pory oglądałem.

Podobało mi się i to bardzo. 9/10