Z szaleństwem wypisanym na twarzy..

Sala samobójców recenzja

Kolejny raz dałem się nabrać zwiastunom - wyobrażałem sobie ten film jako płaski film o wykreowanym przez komercję emo, który będzie udawał że rozpacza że świat go nie kocha i swoją gorycz uwidoczni w malowaniu paznokci na czarno. Nawet odrobinę sobie nie wyobrażałem jak daleko się pomyliłem. "Sala samobójców" zaskoczyła mnie ogromnie.

Fabuła jest dość prosta: Dominik, chłopak który "ma wszystko" (super ciuchy, prywatna szkoła, prywatny kierowca etc) wyszydzony przez otoczenie odrywa się od grona rówieśników i zaczyna uciekać od realności. Trafia w tym momencie na toksyczną Sylwię, która sprawia że zaczyna on dostrzegać swoją inność oraz uwidacznia ją dodatkowo odtrącając od siebie wszystkich dookoła. Zamyka się nie tylko w sobie, ale też w swoim pokoju na całe dnie. Zabiegani rodzice miotają się starając się przywrócić relacje z synem, które oględnie mówiąc nie były wcześniej zbyt głębokie.

O ile brzmi to banalnie i trąci sztampą, to filmu do nudnych zdecydowanie zaliczyć nie można. Świetna gra aktorska nadrabia braki tego że film stara się ująć zbyt wiele tematów naraz, co mimo wszystko trochę dezorientuje. Dodatkowymi atutami jest dość mocne zaznaczenie jak dramatycznym medium dla niektórych potrafi być internet, plus to że część filmu dzieje się w realiach typu "Second life".

Całość jest pokazywana w ciemnych, zimnych odcieniach co pogłębia depresyjny całokształt. Muzyka jest naprawdę świetnie dobrana i dopasowana do chwili. Zdecydowanie polecam obejrzeć.

Zmusza do refleksji. 8/10