Z szaleństwem wypisanym na twarzy..

Sala samobójców recenzja

Kolejny raz dałem się nabrać zwiastunom - wyobrażałem sobie ten film jako płaski film o wykreowanym przez komercję emo, który będzie udawał że rozpacza że świat go nie kocha i swoją gorycz uwidoczni w malowaniu paznokci na czarno. Nawet odrobinę sobie nie wyobrażałem jak daleko się pomyliłem. "Sala samobójców" zaskoczyła mnie ogromnie.

Fabuła jest dość prosta: Dominik, chłopak który "ma wszystko" (super ciuchy, prywatna szkoła, prywatny kierowca etc) wyszydzony przez otoczenie odrywa się od grona rówieśników i zaczyna uciekać od realności. Trafia w tym momencie na toksyczną Sylwię, która sprawia że zaczyna on dostrzegać swoją inność oraz uwidacznia ją dodatkowo odtrącając od siebie wszystkich dookoła. Zamyka się nie tylko w sobie, ale też w swoim pokoju na całe dnie. Zabiegani rodzice miotają się starając się przywrócić relacje z synem, które oględnie mówiąc nie były wcześniej zbyt głębokie.

O ile brzmi to banalnie i trąci sztampą, to filmu do nudnych zdecydowanie zaliczyć nie można. Świetna gra aktorska nadrabia braki tego że film stara się ująć zbyt wiele tematów naraz, co mimo wszystko trochę dezorientuje. Dodatkowymi atutami jest dość mocne zaznaczenie jak dramatycznym medium dla niektórych potrafi być internet, plus to że część filmu dzieje się w realiach typu "Second life".

Całość jest pokazywana w ciemnych, zimnych odcieniach co pogłębia depresyjny całokształt. Muzyka jest naprawdę świetnie dobrana i dopasowana do chwili. Zdecydowanie polecam obejrzeć.

Zmusza do refleksji. 8/10


Zanim odejdą wody / Due Date (2010)

Kac Vegas do tej pory pozostało w mej pamięci więc od kolejnego filmu jego reżysera oczekiwałem wiele. Jednak w zakamarkach mojego umysłu nieufność wobec "Zanim odejdą wody" nasilała się z każdą chwilą im bliżej byłem jego obejrzenia. Lecz podjąłem ryzyko i wstąpiłem w czeluści sali kinowej. Jak się okazało, nie zawiodłem się.

Wszystkie kłopoty sztywnego niczym pal Azji, Petera Highmana (Robert Downey Jr.) zaczynają się gdy na lotnisku spotyka Ethana Trembleya (Zach Galifianakis), który swoim zachowaniem sugeruje lekki niedorozwój.. Fatum które wisi nad Peterem, albo raczej zbliżający się ku niemu Etan powoduje że nie ma on wyboru i jeśli chce zdążyć na poród swojego pierwszego dziecka to musi wsiąść do jednego samochodu z osobnikiem przypominającego małego niedźwiedzia.

Główny duet Petera i Ethana świetnie się komponował. Ten drugi jest pociesznym stworzeniem, generującym tyle różnego rodzaju wydarzeń przed którymi Peter musi się bronić (dosłownie), że na nie da rady się nudzić.. Rozbrajające kwestie lecą tam nie rzadko. Co wielu się pewnie spodoba, rozwój wypadków jest wolniejszy niż w Kac Vegas, jednak to nie oznacza że mniej śmieszny.

Co prawda są pewne braki logiczne, choć nie rażą one w obliczu toczącej się akcji i bez wachania mogę stwierdzić, że to jedna z lepszych komedii jakie do tej pory oglądałem.

Podobało mi się i to bardzo. 9/10

Obejrzane: Salt (2010)

27 października, 2010

Salt (2010)
Filmy sensacyjne to gatunek filmowy który uwielbiają w zasadzie wszyscy faceci, nie znoszą zaś kobiety. Ciekawe jest jednak to że kiedy głównym bohaterem jest kobieta kopiąca męskie tyłki, to kobietom również zaczyna się podobać. Tym razem padło na Salt (2010) z Angeliną Jolie i polskim akcentem w postaci Daniela Olbrychskiego. Nie spodziewałem się niczego powalającego, ale powiem szczerze że się nie zawiodłem.

O ile większość filmu jest prosta i przewidywalna to trzeba przyznać że były w nim rzeczy, które pozwoliły mi cieszyć się z jego oglądania. Przede wszystkim była to akcja - co prawda mało skomplikowana, jednak bardzo dynamiczna. Skakanie po jadących ciężarówkach już jakiś czas temu przestało mnie bawić, jednak nie psuło to odbioru. Momentami raziły jeszcze pewne braki logiczne, jednak szybko zostawały w tyle wraz z dalej idącą fabułą.

Trochę mnie kuje w oczy (jako faceta) obraz Angeliny jako terminatora, wykańczającej kolejnych wrogów. Może to kwestia tego że zepsuła mi swój wizerunek grając Larę Croft w Tomb Raider..

Olbrychski na szczęście w filmie nie był dubbingowany jak w trailerze i mówił swoim normalnym głosem. Trzeba przyznać że mimo swojego wieku nadal ma charyzmę i w roli rosyjskiego szpiega zdawałby się idealny gdyby nie jego łamany angielski. Może był to jedynie wymóg filmu, jednak jakoś nie pasuje do tego moja świadomość że agenci KGB mówili bez naleciałości.

Końcówka filmu mi niestety wypadła blado, choć nie powiem bym innej się spodziewał. Nie zamyka ona definitywnie opowieści, przez co przypuszczam że możemy spodziewać się kontynuacji. Nie mam nic przeciwko temu - całość nie była najgorsza.

Całkiem przyjemny i niewymagający zbyt dużo od widza thiller. 7/10

007: Quantum Of Solace

Gdy przed obejrzeniem kolejnego filmu z James Bondem czytałem jego recenzje przed oczami miałem obraz upadku całej serii. Wszyscy narzekali dosłownie na wszystko. Będąc już po stwierdzam że mało kto zrozumiał czemu ta opowieść o agencie 007 jest taka jaka jest.

Czytaj dalej...

Obejrzane: Sex Drive (2009)

27 kwietnia, 2009

Sex Drive (2009)

Nie ma co ukrywać – jest to historia jakich wiele. Ktoś szuka kogoś kto stoi tuż obok. Ograne do cna, przerobione i przewałkowane tysiące razy w kulturze. Zrobimy z tego film, dorzucimy do tego nastolatków, sporo wulgaryzmów, seks w każdej postaci i niemożliwy wręcz obrót wypadków. Co nam wychodzi? Głupota.. Ale mająca swój urok..

Czytaj dalej...

mamma mia

Za oceanem widać modne są musicale. Im są bardziej tandetne tym większy odnoszą sukces. Recepta na dobrą sprzedaż jest prosta: zatrudnić parę znanych mordek z show biznesu, zaadoptować piosenki kiedyś topowego zespołu, wymyślić jakąś chociaż w założeniu trzymającą się kupy fabułę i dodać happy end. Ja mimo tego że gust mam raczej niewyszukany to jakoś nie za bardzo mam ochotę na umartwianie się takim chłamem. Właśnie znalazłem kolejny powód by nie chodzić do kina (bo to że Pierce Brosnan nie umie śpiewać wiedziałem już wcześniej)..

Czytaj dalej...

Ukradnij ten film! Dziel się nim!


Co skłania ludzi do dzielenia się plikami? Skąd w Nas tyle siły by obchodzić wszelkie bariery, które sztucznie się buduje by utrudnić nam dostęp do wszelakich informacji czy dzieł? Czysta niechęć do płacenia za coś co możemy mieć za darmo? Jeśli tak to czemu tak szeroko rozprzestrzenia się „wolna kultura”? A może to głęboko zakorzeniona anarchistyczna postawa wobec coraz bardziej kontrolowanego świata?

Steal this film 2” należy do filmów które skłaniają do refleksji. Próbują wytłumaczyć pochodzenie niektórych postaw człowieka. Bo czy kiedykolwiek zastanawiałeś się co sprawia że Ty i wszyscy w Twoim otoczeniu jesteście piratami? Wszyscy nimi jesteśmy. Bo czy chociaż jednej osobie nie zdarzyło się robić ksera jakiejś książki, obejrzeć film czy posłuchać mp3 ściągnięte z internetu? Piracka postawa jest w Nas od zawsze, niezależnie od technologii, niezależnie od miejsca i czasu. To po prostu najzwyczajniejsza chęć dzielenia się z innymi. Można zaprzeczać, można próbować z tym walczyć ale to nie ma najzwyczajniej sensu bo tego nie da się zahamować. To tak jak by próbować zatrzymać rzekę za pomocą patyka.

Zawsze znajdzie się jakaś szczelina w systemie która pozwoli wymieniać się informacjami. Może więc ukradniesz ten film? Bo ja już to zrobiłem i wcale nie żałuję.

walka przystojniaków - alien vs predator 2

Stało się nowa część hitu sprzed kilku lat nadeszła. Alien vs Predator (2). Po całkiem udanej pierwszej części Hollywood by nie wytrzymało gdyby nie zrobiono kolejnej części tego pojedynku monstr z nieznanej nam części kosmosu. Tym razem statek z Alienami rozbija się na Ziemi. By zwalczyć owe plugastwo które niechybnie wykończyło by mieszkańców naszej planety przylatuje samotny Predator. Powstaje tu nawet mieszaniec A i P. Kontener dolców poszedł na stworzenie filmu, całą ich górę musiano przeznaczyć na promocję. Był sens? Może i był, ale ja go nie widzę. Za to czuję się oszukany.
Jak mnie oszukano? Normalnie. Zrobiono kmiota. Akcja zaczyna się całkiem interesująco, ale już po może 10 minutach człowiek zastanawia się czy to tylko dziwne odczucie że poziom filmu zaczyna spadać. Jeden z głównych bohaterów - szeryf, sprawia wrażenie że wcześniej z grą aktorską miał tyle wspólnego że zagrał w szkolnych jasełkach, a kilka innych postaci (np. chłopiec z ojcem na polowaniu) sprawiało wrażenie że na castingu wybierano przypadkowe osoby.
Zupełnie nie rozumiem motywu z 'niebieskim płynem', po cholerę on? Wydaje się on co najmniej dziwny gdy pół miasta zostało wymordowane, a zwłoki walają się wszędzie. Kolejny motyw na siłę wepchnięty to mamusia z marines prowadząca transporter opancerzony. Mało tego! Ona nawet helikopter umie pilotować. Pomińmy tylko chwilą ciszy to że nic innego w filmie nie robi, zanim dokonuje tylko heroicznych czynów (ale seksistowski drań ze mnie.. ^^) ginie kwiat US Army..
Dalej w filmie natrafiamy na 'obślizgłe' sceny i to w dosłownym tego słowa znaczeniu bo maszkary z kosmosu zbudowały sobie gniazdo. Niby jest półmrok, obślizgłe błony, wydzieliny, stosy trupów i cholera wie co jeszcze. Miało to wzbudzić trochę strachu w widzu? Może i wzbudza, ale w wieku przedszkolnym, ale nawet w to śmiem wątpić..
Ni to horror, ni to film akcji. Ogólny kicz i tandeta 3/10

Obejrzane: Hitman

20 lutego, 2008

Hitman
Ci co grali w grę wiedzą co to za film, Ci co nie grali po obejrzeniu filmu nie będą mieli złudzeń że to nie jest gra dla ich dzieci. Hitman. Następna w ostatnim czasie po Doom'ie gra która została zekranizowana (edytowane). Premierę miał dosyć dawno, bo 30 listopada zeszłego roku, ale dopiero teraz udało mi się go obejrzeć.
Zasada jest prosta. Tysiące wystrzeliwanych pocisków, setki uderzeń i kopnięć, dziesiątki przeciwników, dwie srebrne giwery i jeden facet z numerem zamiast imienia przeciw wszystkim. Miałby ogólnie przesmarkane, gdyby nie to że od dziecka był szkolony na zabójcę. To taki współczesny ninja czy inny assasin, tylko że w drogim garniturze z czerwonym krawatem.
Do filmu ciężko się przyczepić. Jedyne co mi się rzuciło w oczy i tak naprawdę jest mało istotne to to że odtwórca głównej roli na samym początku wydał mi się trochę zbyt młody (bohater gry był deczko starszy). Gra aktorska jest na dobrym poziomie. Bardzo podoba mi się 'oszczędność' (nie chodzi tu o wielkość budżetu) tego filmu w odwzorowywaniu akcji. Nie ma tu uderzeń trzecią ręką, kopnięć podczas robienia potrójnego salta gdy bohater spada dwa piętra niżej i innych a'la matrixowych walk, które są ostatnio dość modne. Wybuchy nie są przesadzone, i wyglądają tak jak człowiek sobie by je wyobrażał.
W porównaniu z grą, obniżono posępność i 'mroczność', trochę tego szkoda bo na mój gust wyszło by filmowi na dobre.
Bardzo fajnie się oglądało. Moja ocena: 8/10